15.07.2014

Mundial, bukmacherka i ustawa hazardowa

Autor: Marcin Borowski


Zakończyły się Mistrzostwa Świata 2014 w piłce nożnej. Przez ponad miesiąc byliśmy świadkami rywalizacji najlepszych reprezentacji w tej najpopularniejszej na świecie  dyscyplinie sportu. W tym czasie padło wiele goli, kibice uronili wiele łez smutku i radości, a bukmacherzy, co zawsze towarzyszy tego rodzaju imprezom, odnotowali wzmożoną aktywność hazardzistów, zawierających ogromną liczbę zakładów. Bez wątpienia do tego grona zaliczyć należy dziesiątki tysięcy Polaków, którzy pomimo braku reprezentacji naszego kraju w Brazylii, udali się do bukmacherów, bądź skorzystali z usług internetowych serwisów bukmacherskich. Ale czy było to w pełni legalne?  

W Polsce 1 stycznia 2010 roku weszła w życie ustawa z dnia 19 listopada 2009 roku o grach hazardowych (Dz. U. 2009 nr 201 poz. 1540) zwana potocznie „ustawą hazardową”. Od samego początku wzbudzała liczne kontrowersje tak w środowisku hazardzistów jak i przedstawicieli doktryny prawniczej. Skonstruowana w stosunkowo dużym pośpiechu miała być odpowiedzią rządu na tzw. „aferę hazardową”. Jak to zazwyczaj bywa w praktyce z naprędce konstruowanymi aktami prawnymi, legislatorzy nie ustrzegli się błędów legislacyjnych mających konsekwencje w stosowaniu norm tam zawartych.

Ustawa hazardowa wyróżnia w art. 2 trzy rodzaje gier hazardowych. Pierwsza kategorią są gry losowe, a więc gry o wygrane pieniężne lub rzeczowe, których wynik w szczególności zależy od przypadku, a warunki gry określa regulamin np. gry liczbowe, loterie pieniężne, gry w karty, gry w kości, bingo, telebingo, loterie fantowe, loterie promocyjne, loterie audio tekstowe. Do drugiej kategorii zaliczamy zakłady wzajemne np. totalizatory polegające na odgadywaniu wyników sportowego współzawodnictwa ludzi lub zwierząt, w których uczestnicy wpłacają stawki, a wysokości wygranej zależy od łącznej kwoty wpłaconych stawek i bukmacherstwo  polegające na odgadywaniu zaistnienia różnych zdarzeń, w których uczestnicy wpłacają stawki, a wysokość wygranych zależy od umówionego, między przyjmującym zakład a wpłacającym stawkę, stosunku wpłaty do wygranej. Ostatnią kategorią są gry na automatach np. na urządzeniach mechanicznych, elektromechanicznych lub elektronicznych w tym komputerowych o wygrane pieniężne lub rzeczowe w których gra zawiera element losowości.

Jak zostało wspomniane we wstępie, przedmiotem niniejszego artykułu będą zakłady bukmacherskie, w szczególności te dokonywane drogą elektroniczną, a więc przez internet. Naziemni bukmacherzy posiadają bowiem wszelkie wymagane przepisami ustawy hazardowej zezwolenia, odprowadzają podatki, a przepisy są w tej kwestii zrozumiałe.

Kwestie dopuszczalności internetowych gier hazardowych w Polsce reguluje art. 29a ustawy hazardowej który stanowi: „1. Zakazane jest urządzanie gier hazardowych przez sieć Internet. 2. Zakazane jest uczestniczenie w grach hazardowych urządzanych przez sieć Internet. 3. Zakazy określone w ust. 1 i 2 nie dotyczą urządzania zakładów wzajemnych przez sieć Internet na podstawie udzielonego zezwolenia.” Ustawa zabrania wprost urządzania gier hazardowych przez internet, co ustawodawca tłumaczy ochroną konsumenta przed ewentualnymi oszustwami czy manipulacjami ze strony bukmacherów, co byłoby niezwykle trudne do wykrycia ze względu na charakter tego popularnego medium. Dopuszczony został wyjątek w postaci zakładów wzajemnych, a to ze względu na fakt, iż przedmiotem gry jest obstawienie jakiegoś zdarzenia, które w żadnym stopniu nie jest uzależnione od bukmachera, a bukmacher jedynie umożliwia przez internet zawarcie zakładu, co nie niesie za sobą zagrożeń, o których mowa w zdaniu poprzedzającym. Minister finansów zgodnie z ustawą hazardową wydaje zezwolenia na prowadzenie zakładów wzajemnych za pomocą internetu i gra u bukmacherów posiadających powyższe jest w pełni legalna. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy zawarcie zakładu umożliwia nam podmiot, legalnie działający w innym państwie, ale nie posiadający zezwolenia Ministra Finansów.    

Przedstawiciele doktryny nie są w tej kwestii zgodni. Kodeks Karny Skarbowy w art. 107 stanowi: „§1. Kto wbrew przepisom ustawy lub warunkom koncesji lub zezwolenia urządza lub prowadzi grę losową, grę na automacie lub zakład wzajemny, podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych albo karze pozbawienia wolności do lat 3, albo obu tym karom łącznie. §2. Tej samej karze podlega, kto na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej uczestniczy w zagranicznej grze losowej lub zagranicznym zakładzie wzajemnym.” Jak wynika z powyższego „uczestnictwo w zagranicznym zakładzie wzajemnym” jest karalne w Polsce. Celem odkodowania normy prawnej zawartej w przedmiotowym przepisie należy przede wszystkim ustalić czym jest zagraniczny zakład wzajemny. Ustawa nie definiuje tego pojęcia. Ponadto należy mieć także na względzie art. 109 K.k.s. który stanowi: „Kto uczestniczy w grze losowej, zakładzie wzajemnym, grze na automacie, urządzonych lub prowadzonych wbrew przepisom ustawy lub warunkom koncesji lub zezwolenia, podlega karze grzywny do 120 stawek dziennych.” Nie jest możliwym na mocy polskiego ustawodawstwa jednoznaczne ustalenie, czy zawarcie zakładu z bukmacherem nie posiadającym zezwolenia w Polsce, ale posiadającym zezwolenie w innym kraju unijnym jest czynem wypełniającym znamiona przestępstwa czy nie, ani czy zakład taki będzie „zagranicznym zakładem wzajemnym”. Przede wszystkim ograniczenie możliwości oferowania usług  przez bukmacherów z innego kraju Unii Europejskiej wydaje się, że godzi w zasadę będącą jednym z filarów funkcjonowania Unii tj. zasadę swobody świadczenia usług.

W tym miejscu odniesiemy się do przepisów wspólnotowych, a przede wszystkim do wyroków Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Zielona Księga w sprawie gier hazardowych oferowanych w Internecie w obrębie rynku wewnętrznego z dnia 24 marca 2011 roku stanowi, że „usługi w zakresie gier hazardowych są objęte art. 56 TFUE (art. 56 TFUE: „W ramach poniższych postanowień ograniczenia w swobodnym świadczeniu usług wewnątrz Unii są zakazane w odniesieniu do obywateli Państw Członkowskich mających swe przedsiębiorstwo w Państwie Członkowskim innym niż Państwo odbiorcy świadczenia”) i tym samym przepisami w sprawie świadczenia usług. Zgodnie z tymi przepisami operatorzy uprawnieni w jednym państwie członkowskim mogą udostępniać swoje usługi konsumentom w innych państwach członkowskich, o ile państwa te nie nakładają ograniczeń, takich jak ochrona konsumenta lub ogólna potrzeba zachowania porządku publicznego, które byłyby uzasadnione nadrzędnym interesem publicznym. Ta ogólna polityka państw członkowskich stosowana wobec gier hazardowych oferowanych w Internecie musi być proporcjonalna, a także stosowana w sposób spójny i systematyczny. Ponadto takie ograniczenia muszą być jednocześnie spójne z wtórnym prawodawstwem.” Ponadto ETS wielokrotnie podejmował problematykę gier hazardowych w kontekście zasady swobody świadczenia usług: Sprawa Schindler (C-275-92) - ETS uznaje, iż świadczenie transgranicznych usług hazardowych jest objęte zakresem obowiązywania Traktatu, Sprawa Gambelli (C-243/01) - ETS uznaje, że przepisami traktatu objęte są również usługi oferowane drogą elektroniczną, oraz że krajowe przepisy zakazujące operatorom mającym siedzibę w jednym państwie członkowskim oferowania w internecie usług w zakresie gier hazardowych konsumentom w innym państwie członkowskim utrudniające swobodę otrzymywania usług oferowanych przez usługodawcę mającego siedzibę w innym państwie członkowskim bądź korzystania z nich, stanowi ograniczenie swobody świadczenia usług, Sprawa Goldbet (C‑660/11 i C‑8/12) - Uregulowania krajowe zakazujące przyjmowania zakładów wzajemnych bez koncesji wydanej przez dane państwo członkowskie stanowią ograniczenie swobody świadczenia usług, a także sprawy Placanica (C-338/04) czy Santa Casa (C-42/07).

Jak wynika z powyższego, z jednej strony ustawa hazardowa zabrania korzystania przez polskie podmioty z zagranicznych serwisów bukmacherskich, co dodatkowo potwierdza ustawa z dnia z dnia 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. 2002 nr 144 poz. 1204) w art. 3a1: „Świadczenie usług drogą elektroniczną w zakresie gier hazardowych podlega prawu polskiemu, w przypadku gdy gra hazardowa jest urządzana na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej lub usługobiorca uczestniczy na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w grze hazardowej, lub usługa jest kierowana do usługobiorców na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, w szczególności dostępne jest korzystanie z niej w języku polskim lub jest reklamowana na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej”, z drugiej strony ETS uznaje takie działania za ograniczenie swobody świadczenia usług chyba, że ograniczenia, o których mowa w Zielonej Księdze będą stosowane w sposób niedyskryminujący i będą proporcjonalne tj. odpowiednie dla uzyskania celu, który realizują, a ponadto nie będą wykraczać poza to co jest niezbędne dla jego osiągnięcia.

Problemem ustawy hazardowej zajęła się pod koniec ubiegłego roku Komisja Europejska. W obawie przed ewentualnymi sankcjami ze strony organów wspólnotowych, w praktyce grzywny, o których mowa art. 107 i 109 K.k.s. nie są egzekwowane. Może się to zmienić po zakończeniu postępowania przed Komisją Europejską. Ewentualne orzeczenie w przedmiocie braku znamion ograniczania swobody usług przez ustawę hazardową bez wątpienia pociągnie za sobą lawinę grzywien nakładanych na hazardzistów. Nie od dziś bowiem wiadomym jest, że jedynym celem przyświecającym Rządowi przy konstruowaniu przedmiotowej ustawy było podreperowanie stanu finansów państwa, a nie faktyczna ochrona społeczeństwa przez hazardem. Wygląda więc na to, że zawartość portfeli graczy uratować jest w stanie tylko Unia Europejska.

8.06.2014

Klauzule abuzywne w świetle zmiany linii orzeczniczej SOKiK

Autor: Marcin Borowski


Temat klauzul niedozwolonych w regulaminach od kilku lat wzbudza skrajne odczucia wśród uczestników obrotu konsumenckiego. Z jednej strony  wprowadzeniu regulacji mającej na celu ochronę szeroko pojętego dobra konsumenta w relacji z podmiotem profesjonalnie trudniącym się daną działalnością gospodarczą, co do idei, należy oddać słuszność, z drugiej jednak strony, regulacja ta stała się, co bez wątpienia nie było zamierzeniem ustawodawcy, instrumentem w rękach różnych podmiotów do wykorzystywania jej, w sposób nieetyczny, do zaspokajania indywidualnych interesów majątkowych. Podmioty te, mając świadomość zbędności wydania wyroku narażają przedsiębiorców na dodatkowe koszty związane z prowadzonym postępowaniem sądowym, nie przyczyniając się jednocześnie do polepszenia sytuacji konsumentów, przy czym masowy charakter ich działania objawiający się kierowaniem do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wielotysięcznych partii lakonicznie uzasadnionych pozwów nakazuje przyjąć, że jedynym motywem ich działania jest chęć osiągnięcia korzyści w postaci zasądzonych kosztów procesu.

O ile usprawiedliwianie przedsiębiorców stosujących w obrocie konsumenckim klauzul niedozwolonych w swoich regulaminach należy bezsprzecznie uznać za wysoce szkodliwe dla interesu konsumentów, o tyle skala konsekwencji finansowych jakie wiązały się z przedmiotowymi postępowaniami była nieadekwatna do popełnionego czynu. Co więcej niniejsze konsekwencje odnosiły skutek nie tylko w stosunku do konkretnego przedsiębiorcy ale też miały niebagatelny wpływ na ogół, w szczególności małych, przedsiębiorstw w Polsce. 

Problem został dostrzeżony stosunkowo wcześnie, lecz takie a nie inne przepisy nie pozwalały samym sądom, w szczególności Sądowi Najwyższemu, tego problemu rozwiązać, a ustawodawca zdawał się nie dostrzegać upadających przedsiębiorstw, niemoralnego wykorzystywania niedopatrzenia legislacyjnego i sytuacji sądów zasypywanych coraz to nowszymi sprawami, które nijak się miały do ochrony konkurencji i praw konsumenta.

Zdaje się, że nakreślony powyżej, w dużym skrócie, patologiczny proceder masowych postępowań o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone, szczęśliwie dobiega końca. Niezależnie od najnowszego wyroku Sądu Najwyższego, Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zmienił linię orzeczniczą i odrzuca pozwy. Co więcej Sąd Apelacyjny w Warszawie w dziesięciu ostatnich apelacjach w przedmiotowej sprawie oddala apelacje stron powodowych.

Problem wytaczania powództw o uznanie tego samego lub podobnego postanowienia niedozwolonego przeciwko temu samemu lub innemu przedsiębiorcy był już kilkukrotnie przedmiotem rozważań Sądu Najwyższego. Obecne nowe orzeczenia Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów odwołują się do wcześniejszego orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 19 stycznia 2003 roku, sygn. akt III CZP 95/03. Natomiast do tej pory Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów orzekał zgodnie z orzeczeniem z dnia 7 października 2008 roku, sygn. akt III CZP 80/08.

Zdaniem Sądu Najwyższego w orzeczeniu z 2003 roku powaga rzeczy osądzonej wyroku uznającego postanowienie wzorca umowy za niedozwolone wyłącza – od chwili wpisania tego postanowienia do rejestru (art. 47943 w związku z art. 365 i 47945 § 2 K.p.c.) – ponowne wytoczenie powództwa w tym przedmiocie, także przez osobę nie biorącą udziału w sprawie, w której wydano wyrok. W uzasadnieniu Sąd Najwyższy wskazał, że art. 47943 K.p.c. przewiduje skuteczność takiego wyroku nie tylko w stosunku do stron procesu, lecz także wobec osób trzecich. Uznał też, że pomimo braku wyraźnego zastrzeżenia w treści art. 366 K.p.c., prawomocny wyrok ma powagę rzeczy osądzonej także w stosunku do innych osób niż strony procesu, jeżeli wynika to z ustawy. Przyjęte rozwiązanie pozwala uniknąć prowadzenia kilku postępowań, z których każde musiałoby zakończyć się identycznym rozstrzygnięciem merytorycznym, jak również służy realizacji celu postępowania w sprawie o uznanie postanowień wzorca za niedozwolone, którym jest usunięcie niedozwolonych postanowień z obrotu ze skutkiem nie tylko dla stron procesu, lecz także wobec osób trzecich.

Sąd Najwyższy natomiast w uchwale z 2008 roku przyjął odmiennie niż w poprzednim orzeczeniu, że rozszerzona prawomocność wyroku uwzględniającego powództwo o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone (art. 47943 w związku z art. 365 K.p.c.) nie wyłącza możliwości wytoczenia powództwa przez tego samego lub innego powoda – w tym także przez organizację społeczną działającą na rzecz ochrony interesów konsumentów – przeciwko innemu przedsiębiorcy, niebiorącemu udziału w postępowaniu, w którym zapadł wyrok, stosującemu takie same lub podobne postanowienia wzorca, jak wpisane do rejestru, o którym mowa w art. 47945 § 2 K.p.c. W uzasadnieniu Sąd Najwyższy wskazał, że ustalenie czy sprawa o to samo roszczenie pomiędzy tymi samymi stronami została prawomocnie osądzona, uzasadniające odrzucenie pozwu, wymaga określenia przedmiotu rozstrzygnięcia i jego podstawy faktycznej. W sprawie o uznanie postanowienia wzorca umowy za niedozwolone sąd dokonuje kontroli określonego postanowienia konkretnego wzorca, uwzględniając przy tym pozostałe postanowienia tego wzorca. Stąd powaga rzeczy osądzonej wyroku wydanego w danej sprawie nie może obejmować takich samych lub podobnych postanowień innego wzorca stosowanego przez innego przedsiębiorcę. Przyjęcie wniosku przeciwnego mogłoby skutkować ograniczeniem prawa do sądu zainteresowanego przedsiębiorcy, wobec niewystarczających gwarancji procesowych związanych z możliwością zgłoszenia interwencji ubocznej, co nie jest konieczne dla realizacji zbiorowego interesu konsumentów.

W uzasadnieniach Sąd Apelacyjny w Warszawie w przedmiotowych sprawach (sygn. akt VI ACa 1233/12 z dnia 5 marca 2013 roku, VI ACa 459/13 z dnia 23 października 2013 roku, VI ACa 744/13 z dnia 20 grudnia 2013 roku, VI ACa 1122/13 z dnia 21 lutego 2014 roku, VI ACa 1585/12 z dnia 20 czerwca 2013 roku, VI ACa 1126/13 z dnia 19 lutego 2014 roku, VI ACa 1497/12 z dnia 4 lipca 2013 roku, VI ACa 934/12 z dnia 3 grudnia 2012 roku, VI ACa 192/13 z dnia 11 września 2013 roku, VI ACa 812/13 z dnia 12 grudnia 2013 roku) podnosi, że w niniejszej sprawie zachodzi rozszerzona prawomocność materialna wyroku, która stanowi przeszkodę procesową dla ponownego rozpoznawania sprawy dotyczącej uznania za niedozwolone postanowień wzorców umowy, które zostały uznane za niedozwolone prawomocnymi wyrokami wpisanymi do rejestru prowadzonego przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dostrzega także, że w doktrynie istnieje spór czy rozszerzona prawomocność materialna takich wyroków wyłącza także możliwość wytoczenia powództwa przeciwko innemu przedsiębiorcy, stosującemu postanowienie, którego stosowanie zakazano, w postępowaniu wytoczonym przeciwko innemu przedsiębiorcy. Sąd Apelacyjny w Warszawie podziela jednak pogląd wyrażony przez Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 19 grudnia 2003 roku, w której wskazuje, że celem podstawowym postępowania w sprawach o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone jest usunięcie postanowień wzorca uznanych za abuzywne z obrotu ze skutkiem nie tylko dla stron procesu, lecz także wobec osób trzecich. Oznacza to w sposób oczywisty, zdaniem Sądu Apelacyjnego w Warszawie, że powaga rzeczy osądzonej wynikająca z rozszerzonej mocy wiążącej, o jakiej mowa w art. 47943 K.p.c. obejmuje również po stronie pozwanej innych przedsiębiorców, którzy posługują się wzorcem umowy zawierającym postanowienie wpisane do rejestru prowadzonego przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wyrok Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, uznając konkretne postanowienia wzorca umowy za abuzywne, wyłącza je z wszelkich wzorców umów, niezależnie od przedsiębiorcy posługującego się tym wzorcem. Wskazuje też, że rejestr postanowień wzorców umowy uznanych za niedozwolone jest jawny. Jawność ta pozwala przedsiębiorcom formułującym własny wzorzec na zapoznanie się z postanowieniami wzorców uznanymi za niedozwolone, których stosowanie zostało zakazane i respektowanie wyroku sądu, na podstawie którego wpis został dokonany. W przeciwnym razie stosowną interwencję powinien podjąć już Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na podstawie art. 24 ust 2 pkt. 1 ustawy z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów.

Jak wynika z powyższego, także przez niejednolite stanowisko Sądu Najwyższego, zmiana linii orzeczniczej wzbudza liczne kontrowersje. Niemniej jednak, z powodu opieszałości naszych polityków, ten nieuzasadniony aksjologicznie proceder musiał zostać w jakiś sposób zahamowany. Stosując teleologiczną wykładnię przepisów wydaje się, że sądy powinny postąpić właśnie w taki sposób, bowiem z pewnością zamiarem ustawodawcy nie było nękanie przedsiębiorców, a ochrona nas wszystkich – konsumentów.

26.05.2014

Zlecenie w prawie rzymskim i polskim prawie cywilnym

Autor: Maja Rudzka


Przedmiotem mojego referatu będzie porównanie „zlecenia” w prawie rzymskim i polskim prawie cywilnym. Mimo iż nasze obecne prawo czerpie w większości z dorobku rzymskiego, w niektórych kwestiach ta popularna forma korzystania z usług różni się, i to właśnie postaram się dowieść w mojej pracy. 

Zlecenie w prawie rzymskim było kontraktem konsensualnym o wdzięcznej nazwie „mandatum”. Na jego podstawie zleceniobiorca (mandatariusz) zobowiązywał się wobec zleceniodawcy (mandant) do bezpłatnego wykonania określonych czynności w interesie zleceniodawcy lub osoby trzeciej. Istotnymi elementami zlecenia były zatem: porozumienie stron, działanie mandatariusza oraz interes mandanta lub osoby trzeciej. Przedmiotem mandatu mogła być zarówno czynność faktyczna jak i czynność prawna. 

W polskim prawie cywilnym, informacje na temat zlecenia znajdują się w Kodeksie Cywilnym. Według zawartego tam art. 734 § 1. „Przez umowę zlecenia przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie”. Mimo użytego sformułowania „czynności prawnej”, B. Fuchs wskazuje, że art. 734 obejmuje zarówno czynności prawne jak i inne faktyczne- zupełnie jak w czasach rzymskich. 

Do uzupełnienia definicji zlecenia w polskim prawie cywilnym warto jednak wskazać art. 735  § 1: „ Jeżeli ani z umowy, ani z okoliczności nie wynika, że przyjmujący zlecenie zobowiązał się wykonać je bez wynagrodzenia, za wykonanie zlecenia należy się wynagrodzenie § 2. Jeżeli nie ma obowiązującej taryfy, a nie umówiono się o wysokość wynagrodzenia, należy się wynagrodzenie odpowiadające wykonanej pracy” i jest ono -w zasadzie- płatne dopiero po wykonaniu zlecenia (art. 744 „W razie odpłatnego zlecenia wynagrodzenie należy się przyjmującemu dopiero po wykonaniu zlecenia, chyba że co innego wynika z umowy lub z przepisów szczególnych”). W razie wcześniejszego wypowiedzenia może być należne jedynie częściowo. Gdyby wykonanie zlecenia stało się niemożliwe z przyczyn niezależnych od oby stron, przyjmującemu należy się co najmniej zwrot wydatków i nakładów poczynionych w celu należytego wykonania zlecenia. 

Zauważyć można więc podstawową różnicę w kwestii zapłaty za zlecenie. W prawie rzymskim żądanie zapłaty za tego rodzaju świadczenia stało w kolizji z dobrymi obyczajami. Dopuszczalne było jedynie przyjęcie wynagrodzenia dobrowolnie zaofiarowanego przez mandanta. W zwyczaju przyjęto, że wdzięczny mandat zazwyczaj pamiętał również, aby umieścić mandatariusza w sowim testamencie i przysporzyć mu jakąś rzecz w ramach wdzięczności. Bądź co bądź, praktyka ta zmieniła się za pryncypatu, kiedy to mandatariusze zaczynają domagać się wynagrodzenia za wykonanie czynności (honorarium), ale prawo taką praktykę sankcjonowało. 

W prawie rzymskim zlecone czynności, w przeciwieństwie do tych, które były przedmiotem najmu usług, miały raczej charakter pracy umysłowej, wymagającej pewnych kwalifikacji (operae liberales). Zlecana czynność leżała na ogół w interesie dającego zlecenie albo osoby trzeciej. Czynność, która by leżała wyłącznie w interesie przyjmującego zlecenie nie rodziła skutków prawnych, traktowano ją jako dobrą radę. Inną cechą było również to, iż należało do kontraktów dwustronnie zobowiązujących niezupełnych. Dłużnikiem głównym był mandatariusz, choć w pewnych okolicznościach również dający zlecenie mógł stać się dłużnikiem mandatariusza. Zarówno zleceniobiorca jak i zleceniodawca odpowiadali za wszystkie ‘winy’ (omnis culpa). 

Według Kodeksu Cywilnego, umowa zlecenia określa z reguły rodzaj wykonywanej czynności i nie może w zasadzie polegać na pozostawaniu do dyspozycji zlecającego i wykonywania stosownie do jego potrzeb czynności na bieżąco, gdyż taki rodzaj umowy jest już kwalifikowane do umowy o pracę. 

Zleceniobiorca powinien wykonać zlecenie osobiście i stosować się do wskazanego przez zleceniodawcę sposobu wykonania zlecenia (art. 737). Gdyby nie otrzymał takich wiążących wskazówek, powinien kierować się przedmiotem zobowiązania, obowiązującym prawem i działać z odpowiednią starannością. Jedynie w szczególnych sytuacjach, zleceniobiorca może się zastąpić osobą trzecią (art. 738). Zastępca taki staje się odpowiedzialny za wykonanie zlecenia zarówno wobec powierzającego mu zastępczo wykonanie zlecenia, jak i wobec dającego zlecenie. Przyjmujący zlecenie ponosi odpowiedzialność za czynności swojego zastępcy wtedy, gdy nie powiadomi dającego zlecenie o zastąpieniu się nim. Wszystkie przepisy dotyczące zastępcy zlecenia zawarte są kolejno w art. 738- 741 Kodeksu Cywilnego. Dodatkowo art. 745 dodaje: „Jeżeli kilka osób dało lub przyjęło zlecenie wspólnie, ich odpowiedzialność względem drugiej strony jest solidarna”.  

Po wykonaniu zlecenia zleceniobiorca rzymski zobowiązany był do rozliczenia się ze swojej działalności. Winien przelać na mandanta wszystko to, co uzyskał w wyniku wykonania mandatu, ale też sam nie powinien ponieść strat majątkowych. Dlatego też mandat zobowiązany był zwrócić mu ewentualne nakłady i pokryć szkodę poniesioną w związku z realizacją zlecenia. Podobnie jest obecnie w polskim prawie cywilnym. Według art. 742 „ Dający zlecenie powinien zwrócić przyjmującemu zlecenie wydatki, które ten poczynił w celu należytego wykonania zlecenia, wraz z odsetkami ustawowymi; powinien również zwolnić przyjmującego zlecenie od zobowiązań, które ten w powyższym celu zaciągnął w imieniu własnym”, a dodatkowo art. 743 mówi, że „Jeżeli wykonanie zlecenia wymaga wydatków, dający zlecenie powinien na żądanie przyjmującego udzielić mu odpowiedniej zaliczki”. 

Jeśli chodzi o przypadki, w których zleceniobiorca miał występować wobec osób trzecich, w prawie rzymskim mandatum zawierało w sobie umocowanie do występowania w imieniu mandanta przy takich czynnościach, które do swej pełnej skuteczności wymagały zatwierdzenia ze strony mocodawcy (ratihabitatio). Ratihabitatio była np. wymagana przy zastępstwie procesowym przez prokuratora działającego bez mandatu (tzw. falsus procurator). Polskie prawo cywilne również zakłada taką możliwość. Art. 734 § 2 mówi: „W braku odmiennej umowy zlecenie obejmuje umocowanie do wykonania czynności w imieniu dającego zlecenie. Przepis ten nie uchybia przepisom o formie pełnomocnictwa”.  Należy  podkreślić, że domniemanie pełnomocnictwa może wejść w grę tylko wówczas, gdy przedmiotem zlecenia jest dokonanie czynności prawnej. Obecnie radca prawny, aby mógł wykonać umowę o zastępstwo strony przed sądem, musi otrzymać od strony stosowne pełnomocnictwo procesowe- co najmniej pełnomocnictwo do prowadzenia sprawy, które obejmuje w szczególności umocowanie do wszystkich łączących się ze sprawą czynności procesowych. 

Zlecenie w prawie rzymskim wygasało na skutek śmierci jednej ze stron, cofnięcie zlecenia ze strony mandanta i w skutek zrzeczenia się przez mandatariusza, jeśli nie naraziło to na szkodę zleceniodawcy. Dziś w prawie polskim strony mogą natomiast zastrzec, że zlecenie wygaśnie w razie śmierci albo na skutek utraty przez zleceniodawcę zdolności do czynności prawnych. Jego śmierć jest niewątpliwie ważnym powodem wypowiedzenia umowy przez jego spadkobierców. Inna jest sytuacja w razie śmierci lub utraty zdolności do czynności prawnych przez zleceniobiorcę. Zlecenie owszem wygasa -chyba, że strony zastrzegły w umowie inaczej, lecz spadkobiercy przyjmującego zlecenie nie odpowiadają za jego zobowiązanie wobec zleceniodawcy. Ponadto według Art. 746 § 1 „Dający zlecenie może je wypowiedzieć w każdym czasie. Powinien jednak zwrócić przyjmującemu zlecenie wydatki, które ten poczynił w celu należytego wykonania zlecenia; w razie odpłatnego zlecenia obowiązany jest uiścić przyjmującemu zlecenie część wynagrodzenia odpowiadającą jego dotychczasowym czynnościom, a jeżeli wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu, powinien także naprawić szkodę. § 2. Przyjmujący zlecenie może je wypowiedzieć w każdym czasie. Jednakże gdy zlecenie jest odpłatne, a wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu, przyjmujący zlecenie jest odpowiedzialny za szkodę. § 3. Nie można zrzec się z góry uprawnienia do wypowiedzenia zlecenia z ważnych powodów”. Zlecenie opiera się zatem na wzajemnym zaufaniu stron.

Dawne prawo rzymskie i obecne prawo cywilne mają wiele wspólnego, ale w niektórych kwestiach różnią się. Mimo wszystko, dorobek rzymskiego prawa bardzo przyczynił się do ukształtowania „zlecenia” i możemy korzystać z tej formy korzystania z usług po dziś dzień.

18.05.2014

Przemiany w gospodarce Europy w XVI- XVII w.

Autor: Maja Rudzka


Wiek XVI i XVII to dla Europy okres wielkich zmian nie tylko gospodarczych, ale także politycznych i światopoglądowych. Niewątpliwą rolę w kształtowaniu się przemian odegrał fakt, iż jest to okres, który zaliczyć możemy do dwóch różnych od siebie epok historycznych- renesansu, który rozwinął się we Włoszech już w XIV w., a w krajach północnoeuropejskich (w tym w Polsce) w końcu XV w. i trwał nawet do końca wieku XVII, oraz wczesnego baroku (początek XVII w.). Według Zbigniewa Wójcika, który w swym dziele „Historia Powszechna XVI-XVII wieku” porusza zagadnienie, owe zmiany w gospodarce europejskiej należy rozumieć jako zbiór procesów dotykających działalność produkcyjną (rolniczą i rzemieślniczą) oraz handlową, które pod wpływem konkretnych czynników uległy przemianom. W mojej pracy pragnę scharakteryzować i omówić poruszone zagadnienie oraz odnieść się do zmian gospodarki europejskiej w XVI- XVII w. 

Ważną rolę w kształtowaniu się gospodarki Europy w XVI- XVII wieku odegrały w pierwszej kolejności czynniki polityczne. Należy uwzględnić fakt, iż do zmian gospodarczych zaczęło dochodzić już w okresie pierwszych odkryć geograficznych. Na złotych kartach historii wpisało się między innymi odkrycie Ameryki w roku 1492 przez Krzysztofa Kolumba. Od tamtego wydarzenia, kolonizacja i następujące zmiany sojuszy politycznych odegrały kluczową rolę w tworzeniu się nowego ładu gospodarczego. Doszło między innymi do podziału Europy na dwa regiony gospodarcze: wschodni i zachodni, różniące się tempem rozwoju. Wiąże się to z pojęciem dualizmu europejskiego, którego konsekwencje odczuwamy do dziś. Wpływy na nowo odkrytych ziemiach zostały natomiast rozdzielone pomiędzy kraje chrześcijańskie, a ściślej dwa największe ówczesne mocarstwa świata- Hiszpanię i Portugalię, które do konsensusu doszły dopiero w 1529r. podczas rozmów w Saragossie. Dużą rolę w kształtowaniu się gospodarki europejskiej odegrały również kraje włoskie, kraje basenu Morza Bałtyckiego, Anglia, Francja oraz Holandia.

Według historyków, okres odkryć geograficznych jest dla gospodarki europejskiej przełomowym. Pojawiają się nowe rynki zbytu, nowe miejsca eksploatacji i szlaki handlowe, rośliny uprawne. Dochodzi do swobodniejszej wymiany handlowej pomiędzy państwami, przez co mają szanse na rozwijanie swoich możliwości na wszelkiej płaszczyźnie. 

W kształtowaniu się gospodarki w XVI-XVI w. miały udział również wojny prowadzone w omawianym okresie. Wojny włoskie, wojna trzydziestoletnia, wojny o władzę nad Morzem Bałtyckim czy wojny z Turcją, to jedne z ważniejszych, które znacząco wpłynęły na chwilowe pogorszenie się gospodarki. Potrzeba finansowania działań militarnych oraz straty demograficzne i gospodarcze, mocno odbiły się na państwach europejskich. Dodatkowo w owym okresie mamy do czynienia z tworzeniem się nowych systemów politycznych (absolutyzmu i demokracji szlacheckiej), które dla niektórych państw oznaczały centralizację oraz jeśli chodzi o Rzeczpospolitą- wzrost znaczenia szlachty. Powstają nowe państwa, 1 lipca 1569 roku w Lublinie, dochodzi natomiast do unii Polski z Litwą. 

Ważnymi czynnikami kształtującymi gospodarkę w XVI- XVII w. są także czynniki społeczno- ekonomiczne. To właśnie w tym okresie dochodzi do rozwoju miast we Włoszech i zachodniej Europie. W gorszej sytuacji znajduje się niestety Rzeczypospolita i Europa wschodnia, gdzie zauważamy problem miast, poruszenie sprawy sytuacji chłopów i feudalizm. 

Warto wspomnieć o wspomnianych na samym początku pracy czynnikach kulturowych. W XVI i XVII w. następuje rozwój rzemiosł artystycznych, architektury i sztuki. Dodatkowo w większości krajów powstają ruchy reformacyjne, a protestantyzm zaczyna mieć znaczenie gospodarcze. Idące za tym były zmiany w mentalności i wartościach życiowych ludzi, ze szczególnym uwzględnieniem wartości pracy. Nowa myśl ekonomiczna, jaką był merkantylizm, także należy do głównych czynników wpływających na przemiany w gospodarce europejskiej. 

Wydarzenia polityczne, czynniki społeczno-gospodarcze, oraz wpływy kulturowe zawsze w dużym stopniu oddziaływały na gospodarkę. W przypadku Europy, wiek XVI i XVII był okresem wielu zmian, które z różnym skutkiem wpływały na porządek europejski. Niektóre ze skutków możemy odczuć do dziś, jak dualizm europejski. Dzięki odkryciom geograficznym i związanemu z tym procesem kolonizacji natomiast, nastąpił bardzo szybki rozwój gospodarki opartej o rzemiosło. Czynnikiem wpływającym na gospodarkę były także niewątpliwie wojny, które wymagały ogromnych inwestycji finansowych, a także przynosiły rozliczne straty. Gospodarka w Europie ulegała wielu wahaniom, zawsze jednak odbywało się z korzyścią dla nowożytnych społeczeństw, czerpiących zyski z nowych innowacji i „ulepszonego” światopoglądu. Czynniki kulturalne, polityczne i ekonomiczno- społeczne w dużej mierze były istotnym elementem w kształtowaniu się gospodarki.

9.04.2014

Ewolucja ustroju Polski XVI - XVIII w.

Autor: Maja Rudzka


Ustrój polityczny to struktura organizacyjna, kompetencje i określone prawem wzajemne zależności organów państwa. W innym ujęciu jest to określenie dla dowolnej formy sprawowania władzy publicznej lub zespół zasad dotyczących władzy publicznej w państwie, a także metod jej wykonywania. W historii Rzeczpospolitej Polskiej, możemy wyróżnić wiele form rządów, które kształtowane przez sytuację wewnętrzną i zmiany w stosunkach międzynarodowych, ewoluowały. Obecny, demokratyczny ustrój, który określa nasze państwo jako republikę parlamentarną, jest skutkiem wielu zmian, jakie zaszły na przestrzeni XVI- XVIII wieku. Droga ta była długa, a formy rządów zmieniały się wraz z wpływami obecnego władcy. Według Mariana Kallasa, autora książki „Historia Ustroju Polski”, możemy wyróżnić trzy główne formy rządów w latach 1454-1795. Była to kolejno demokracja szlachecka, oligarchia magnacka, a następnie- państwo konstytucyjne.

Ogromny wpływ na kształtowanie się ustroju Polski, miało powstanie Rzeczypospolitej Obojga Narodów. To historyczne wydarzenie zmieniło świadomość ludzi i spowodowało nieodwracalne zmiany wewnętrzne. Pierwszym krokiem do utworzenia wspólnego państwa polsko-litewskiego, które było podłożem do wszelkich zmian ustrojowych, była zawarta już w 1385 unia w Krewie. Na przestrzeni dwóch wieków była na zmianę zacieśniana, osłabiana a nawet zrywana. Dopiero w drugiej połowie XVI w. wobec braku potomka dynastii Jagiellonów przystąpiono do działań mających na celu utrwalenie międzypaństwowego związku. Federacyjna Rzeczpospolita Obojga Narodów powstała w efekcie unii lubelskiej z 1569.

O Rzeczypospolitej szlacheckie mówimy dlatego, że tylko szlachta mała wpływ na bieg spraw państwowych. Demokracja szlachecka (1454- 1652), była inaczej rodzajem ustroju państwa, w którym równy wobec prawa, chociaż zróżnicowany wewnętrznie stan szlachecki sprawował władzę państwową odsuwając od władzy inne stany i kontrolując króla. Formami ustrojowymi typowymi dla funkcjonowania państwa o takim ustroju był sejm złożony z izby poselskiej i senatu. Posłowie byli wybierani na sejmikach, a w senacie zasiadali senatorowie, kasztelanowie, biskupi katoliccy oraz ministrowie (kanclerze, marszałkowie dworu, podskarbiowie). Trzecim „stanem sejmującym” był sam król. Władcy z dynastii Jagiellonów nie mieli władzy absolutnej, lecz mimo to dominowali zdecydowanie na scenie politycznej. Zgodnie w postanowieniami zawartymi na zjeździe w Mielniku z 1501 roku, za czasów Aleksandra Jagiellończyka, ustanowiono jednak przywilej, który wzmocnił znacznie pozycję możnowładztwa w Polsce. Wraz z wydanym przez króla przywilejem, miała obowiązywać stała i niezmienna kolejność obejmowania urzędów przez możnych. Król utracił w ten sposób możliwość swobodnego dysponowania dostojeństwami, co było jego głównym narzędziem władzy wobec możnowładztwa. Przywilej mielnicki umocnił pozycję senatu w państwie. Potwierdzona została jego dominująca rola wobec króla i izby poselskiej. Aleksander nie zaprzysiągł tego przywileju i formalnie nie wszedł on w życie, aczkolwiek był jednak stosowany ze względu na nieobecność monarchy w Koronie, który przebywał wtedy na Litwie. W 1505 r. sejm w Radomiu uchwalił także konstytucję nihil novi (łac.- nic nowego bez nas), która stanowiła o tym, że żadne nowe, ważne dla państwa decyzje nie mogą zapaść bez sejmu złożonego z trzech stanów sejmujących: króla, izby poselskiej oraz senatu.

Sprawując władzę, następny król Zygmunt I korzystał z rady senatorów i kompetentnych ministrów kierujących kancelarią królewską, urzędem podskarbińskim i wielkorządcami krakowskimi. Pomimo że był niechętny systemowi parlamentarnemu i niezależności politycznej szlachty, zwoływał coroczne sejmy, z reguły uzyskując uchwały podatkowe (pobory) na obronę potoczną.

Rok ostatecznego zawarcia unii realnej między Polską i Litwą przypadało jednak na okres rządów następnego króla- Zygmunta II Augusta i było jednym z jego głównych osiągnięć. Po jego śmierci w 1572 doszło do bezkrólewia, podczas którego zreformowano system prawny kraju. W związku z tym, że August był ostatnim przedstawicielem dynastii Jagiellonów na tronie polskim, Rzeczpospolita musiała wypracować prawne procedury wyboru monarchy oraz ustalić obowiązujący porządek prawny na czas bezkrólewia. Ustalono, że w tym okresie władzę w państwie przejmie tzw. interrex (łac. - międzykról), a wybór nowego monarchy będzie się odbywał w formie tzw. elekcji virritim. W 1573 roku dokonano pierwszej wolnej elekcji, skutkiem czego sytuacja uległa zmianie na niekorzyść korony. Król, wybierany przez powszechny zjazd szlachty (wolna elekcja), stał się dożywotnim prezydentem szlacheckiej republiki, choć w wyniku koronacji zachowywał także powagę monarchy z „Bożej łaski”. W tym systemie rządów były zarodki anarchii. Przez dwa pierwsze wieki swego istnienia (od XV do połowy XVII w.) polskie państwo szlacheckie nie było jednak bardziej zanarchizowane niż inne państwa Europy, ale los Rzeczypospolitej zależał w zbyt dużej mierze od odpowiedzialności szlachty i jej gotowości do poświęcenia dla dobra publicznego. W dużej mierze, uchwalenie konfederacji warszawskiej także miało swój wpływ na ewolucję ustroju.

Pierwszym monarchą wybranym przez ogół szlachty został w 1573 kandydat francuski Henryk Walezy. Przed koronacja musiał ona zaprzysiąc artykuły henrykowskie oraz pacta conventa. Obawiano się bowiem, by nowy monarcha nie wprowadził na wzór francuski absolutyzmu do Polski. Szlachta w formie artykułów henrykowskich, spisała najważniejsze zasady ustrojowe Rzeczypospolitej. Artykuły henrykowskie miały charakter norm podstawowych dla ustroju Rzeczypospolitej szlacheckiej i zawierały zasadę powoływania królów wyłącznie w drodze wolnej elekcji. Pacta conventa stanowiły natomiast, rodzaj umowy pomiędzy monarchą, a jego wyborcami. Obejmowały osobiste zobowiązania nowo wybranego króla, które miał on zrealizować podczas swojego panowania.

Polscy historycy etapu w dziejach ustroju przypadającego na lata 1652- 1754, kiedy to w ramach formalnie funkcjonującej demokracji szlacheckiej faktyczną dominację w państwie uzyskało kilka rodów magnackich nazywają oligarchią magnacką. Był to okres, kiedy dane rody opierały swą potęgę na olbrzymich dobrach ziemskich, rządy w państwie natomiast realizowali pośrednio przez posłów na sejm walny i bezpośrednio jako senatorzy. Utrzymywali liczne prywatne wojska, służące do obrony ich osobistych interesów i często będące narzędziem nacisku na króla.

Panowanie oligarchii magnackiej rozpoczęło się w II połowie XVII w, w schyłkowym okresie rządów Jana II Kazimierza i Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Już w 1606 roku, szlachta zawiązała rokosz zmierzający do osłabienia władzy królewskiej (rokosz Zebrzydowskiego), skutkiem którego było osłabienie władzy monarchy i wzrost znaczenia magnaterii Za przełomowe wydarzenie uważa się jednak. zerwanie sejmu przez liberum veto. W 1652 roku poseł Siciński zgłosił protest przeciwko przedłużaniu obrad sejmu, który następnie został zerwany. Wzmocnieniu państwa miała służyć unia personalna polsko – saska. Doprowadziła do wzrostu znaczenia i pozycji dynastii saskiej, co budziło niechęć i oburzenie polskiej magnaterii. Rzeczpospolita stała się „kartą przetargową” w rękach mocarstw ościennych, jednak rządy oligarchii magnackiej świadczyły o słabości wewnętrznej państwa i mimo wszystko nastąpił rozkład aparatu państwowego, upadek gospodarczy i upadek kultury. Wieloletnie, wyczerpujące wojny, brak stabilnej władzy królewskiej prowadziły do upadku państwowości polskiej. 

W 1764 r. dzięki protekcji Rosji i carycy Katarzyny II na tronie polski zasiadł Stanisław August Poniatowski. Starał się oprzeć swoją politykę na sojuszu z Rosja i dzięki niemu przeprowadzić w Polsce niezbędne reformy. Ingerencja carycy i rosyjskiego ambasadora przeszkodziły jednak we wprowadzeniu jakichkolwiek zmian. W wyniku tych wydarzeń szlachta polska zawiązała w 1668 r. konfederację w Barze, skierowaną przeciwko rosyjskiej dominacji w Rzeczypospolitej. Zakończyła się klęską Polski i była bezpośrednią przyczyną pierwszego rozbioru Polski, którego dokonano w 1772 roku. 

Próbę reformy ustroju Rzeczypospolitej dokonał Sejm Wielki, który obradował w latach 1788- 1792. 3 maja 1791 roku uchwalił on konstytucję zwaną Konstytucją 3 maja. Zawierała ona pakiet reform, które wzmacniały władzę królewską i ograniczały samowolę magnatów. Miało określać status władzy monarchy i organów przedstawicielskich. Na jej mocy, monarcha miał dzielić władzę z organem przedstawicielskim.  Był to pierwszy krok do powstania monarchii konstytucyjnej. Inicjatywie, sprzeciwiła się jednak Rosja. W porozumieniu z polskimi magnatami, którzy zawiązali w Targowicy konfederację, której celem było obalenie nowej konstytucji Katarzyna II rozpoczęła wojnę z Polską. Zakończyła się ona klęską Polaków i drugim rozbiorem Rzeczypospolitej. 

Pierwsze inicjatywy zmiany ustroju na monarchię konstytucyjną, były początkiem do powstania obecnej monarchii parlamentarnej. Mimo iż przedstawiciel państwa pełni teraz zwykle tylko funkcje reprezentacyjne i nie posiada realnych uprawnień władczych, wciąż jest najważniejszą osobą w państwie.