3.04.2015

"Polska jako kraj bez stosów" - porównanie sytuacji religijnej w Polsce i w zachodniej Europie w XVI w.

Autor: Maja Rudzka


W XVI wieku Europa przechodziła wielkie zmiany, których główną i najważniejszą przyczyną była reformacja. Ruch ten był reakcją na negatywne zjawiska, które w tamtym okresie trapiły Kościół Katolicki, co poskutkowało wyodrębnieniem się odłamów protestanckich. Jako początek reformacji w Europie podaje się rok 1517, czyli wystąpienie Marcina Lutra. Zjawisko to gwałtownie rozwijało się także w Polsce. 

Należy wspomnieć, że w wyniku tych ruchów na Starym Kontynencie nasiliły się walki (np. wojna trzydziestoletnia) oraz podział państw. W grupie krajów protestanckich znalazły się takie państwa, jak: Anglia, Dania, Szwecja, państwa Niemiec północnych, a w grupie państw katolickich: Francja, państwa Włoch, Polska, państwa Niemiec południowych. We Francji mordowano protestanckich hugenotów, Niemcy zajęte były wojnami religijnymi, Anglia zerwała wszelkie stosunki z papieżem, a Skandynawię zalała fala luteranizmu… Stosy zapłonęły pod Husem, Giordano Bruno, Galileuszem. 

To zróżnicowanie miało wpływ na sytuację polityczną i społeczną w poszczególnych krajach. Trzeba przy tym jednoznacznie stwierdzić, że Polska, mimo iż była (i jest nadal) państwem zdecydowanie katolickim, wyróżniała się na tle Europy tolerancją religijną. W Rzeczypospolitej, w przeciwieństwie do innych krajów europejskich, pojawienie się protestantyzmu nie wywołało krwawych konfliktów. Szlachta, wiedząc o skutkach waśni religijnych w krajach sąsiednich, starała się im zapobiec. Polska pozostawała więc państwem, które nie tłumiło działań innowierców, tzn. nie zamykano ich w więzieniach, nie palono na stosach. Rzeczypospolita prezentowała się jako kraj bez wojen religijnych i domowych. Dodatkowo katolicy polscy, w przeciwieństwie do ich zachodnich współwyznawców, nie byli w XVI wieku nowicjuszami w układaniu współistnienia ludzi różniących się w wierze. Rzeczpospolita była wszak krajem niejednolitym narodowo i religijnie już od XIV-XV wieku. W jej granicach, oprócz katolickich Polaków i Litwinów, mieszkało kilka milionów prawosławnych Rusinów i wyznających islam Tatarów; około 150 tysięcy Żydów (głównie w miastach) oraz wyznających monofizytyzm (odłam chrześcijaństwa z V wieku) Ormian. Po 1569 roku w Rzeczypospolitej Obojga Narodów szanowano prawa innych religii, co więcej, była ona azylem dla prześladowanych za poglądy (np. Arianie w Rakowie, Bracia Czescy w Lesznie). Drugim, obok tradycyjnej różnorodności religijnej, filarem tolerancji w Polsce był także fakt, że reformację przyjmowała głównie szlachta, czyli warstwa rządząca państwem. 

Tolerancja religijna w XVI-wiecznej Polsce była więc ewenementem na skalę europejską. Liczne europejskie odłamy religijne szukały więc tu możliwości osiedlenia się i praktykowania swojej wiary. Np. Polska była jednym z nielicznych krajów, gdzie nie prześladowano wspomnianych wcześniej Arian, inaczej nazywanych Braćmi Polskimi - radykalnego skrzydła kalwinistów polskich utworzonego w latach 1562- 1565 (polski kler sprzeciwiał się prześladowaniu ich, gdyż uważał, że faworyzuje to inne wyznania protestanckie). 

Ta wolność wyznania sprzyjała działaniom pokojowym. Np. w 1570 roku w Sandomierzu po raz pierwszy doszło do spotkania i porozumienia przedstawicieli luteranów, kalwinów i braci czeskich, którzy zawarli sojusz w celu obrony własnych religii. Natomiast w 1572 roku zniesione zostały Trybunały Inkwizycji, których wprowadzenie w 1320 roku było warunkiem koronacji Władysława Łokietka. Przez 252 lata ten organ utrzymywania bezwzględnej władzy Kościoła zniknął z naszego kraju. Następnym krokiem była zawiązana 28 stycznia 1573 roku (po śmierci ostatniego Jagiellona) konfederacja warszawska, która była jednym z trzech najważniejszych postanowień związanych ze zjawiskiem tolerancji religijnej w Polsce. Szlachta polska pod kierownictwem biskupa Stanisława Karnkowskiego podpisała akt, który gwarantował bezwarunkowy i wieczysty pokój między wszystkimi wyznaniami. Szlachcie, mieszczanom królewskim i innym ludziom wolnym zagwarantowano pełne równouprawnienie, niezależnie od wyznania, w prawie publicznym i prywatnym (w skrócie swobodę wyznania). Nie narzucano poddanym religii panującego („cuius regio, uius religio”), w przeciwieństwie do postanowień pokoju religijnego w Niemczech z 1555 roku. W odróżnieniu od edyktu nantejskiego króla Francji Henryka IV, nikomu w państwie w żadnym miejscu nie zabroniona też wyznawania jego religii. Pierwszym królem, który musiał się zobowiązać do przestrzegania konfederacji był Henryk Walezy. 

Należy zaznaczyć, że rozkwitająca w XVI wieku polska reformacja była wówczas nade wszystko ruchem umysłowym, intelektualnym i społecznym, a nie religijnym. Niejednokrotnie szlachcic traktował reformację jako modę z zachodu. Dlatego nie było w Polsce zjawiska agresji wobec innowierców. Katolicy nie okazywali agresji, gdyż sytuacja społeczno-religijna przedstawiała się dobrze. Protestanci również nie czuli się zagrożeni. Słowa uznania dla polskiej tolerancji dobiegały z wielu krajów Europy. Polska była pod tym względem krajem wzorcowym, ponieważ obywatele Rzeczpospolitej, którzy nie podlegali jakiejkolwiek dyskryminacji ze względów narodowościowych, gwarantowali sobie wspólne prawa obywatelskie i swobody religijne. Niestety Kościół Katolicki nie zaakceptował w pełni zasad konfederacji. Kolejne wieki dowiodły, że tam, gdzie działały emocje, powszechna była nienawiść wyznaniowa, co prowadziło do rozruchów. Gdy nastał w Polsce czas wojny, gdy zdecydowanie wzrosło poczucie zagrożenia i obniżył się poziom kultury politycznej, a także umysłowej, przyszedł niestety czas na nietolerancję.

21.03.2015

"Konflikty kulturowe - główne źródło podziałów ludkości" z perspektywy XXI w.

Autor: Maja Rudzka


Wiek XXI, w którym przyszło nam żyć, charakteryzuje się szybkim rozwojem cywilizacji, z którym są związane wszelkie zmiany w różnych dziedzinach życia. Współczesny świat boryka się z problemami, na które często nie jest w stanie znaleźć rozwiązania, pogrążając się w coraz większym, wzajemnym niezrozumieniu. Możemy wyróżnić konflikty gospodarcze, ideologiczne, polityczne, religijne, kulturowe, zbrojne czy społeczne. Mamy z nimi do czynienia, kiedy grupa ludzi posiadająca określoną tożsamość, świadomie przeciwstawia się innej grupie posiadającej interesy sprzeczne z interesami pierwszej grupy. Rozbieżność zdań w uzyskaniu kompromisu często prowadzi do niezamierzonych działań militarnych i katastrofalnych w skutkach wyostrzeń prawa. 

Żyjemy coraz szybciej, nie zastanawiając się nad przyszłością. Zapatrzeni we własną codzienność, nie zauważamy, jak wokół nas narastają i rozwijają się w dużym tempie konflikty, czyli „zetknięcia się sprzecznych, wykluczających się nawzajem dążeń, działań, poglądów...”. W momencie bezpośredniego zagrożenia konfliktem, zastanawiamy się nad jego przyczynami i próbujemy znaleźć najlepsze rozwiązanie.

Samuel Huntington, słynny amerykański politolog uważa, iż w nowym świecie głównymi źródłami konfliktów nie będą wspomniane już, ani ideologie, ani gospodarka. Według niego głębokie podziały rodzące się między ludźmi będą spowodowane przez podziały kulturowe. Z tezy Huntingtona wynika, że konflikty w światowej polityce pojawiać się będą między narodami należącymi do różnych cywilizacji, jednakże państwa narodowe, będące kolebką kultury, nadal pozostaną głównym tematem zainteresowania. Zgadzam się z jego tezą i jestem tego samego zdania, iż to właśnie kultura i tożsamość kulturowa, będąca w szerokim pojęciu równocześnie „tożsamością cywilizacji”, będzie kształtować wzorce spójności i konfliktu w świecie. 

Świat będzie w znacznej mierze formowany przez wzajemne stosunki między cywilizacjami. Musimy bowiem zwrócić uwagę na fakt, że każda z nich różni się historią, językiem, kulturą, tradycją, i co najistotniejsze - religią. W świecie ciągłego pośpiechu i chaosu duża rolę zaczyna odgrywać właśnie religia, często w postaci ruchów fundamentalistycznych. Religia dzieli i różnicuje ludzi. Możemy powiedzieć też, że nasze miejsce na ziemi „kurczy się”, „staje się coraz mniejsze”, a na terytorium jednego kraju mieszkają przedstawiciele różnych nie tyle już kultur, co cywilizacji.

Huntington sugeruje poprzez swoje stwierdzenie, że nie ma mowy o asymilacji pomiędzy członkami różnych kultur. Obala w ten sposób mit społeczno-polityczny o integracji społeczeństw, tak usilnie kreowany przez polityków. Możliwość podziałów między cywilizacjami na tle kulturowym przypomina, że każde ze społeczeństw ma swoją własną definicję prawa, wolności, odpowiedzialności, władzy, równości i hierarchii. Stąd możemy twierdzić, że poglądy na temat relacji między człowiekiem a Bogiem, obywatelem a państwem oraz jednostką a grupą różnią się, a ta odmienność ma fundamentalny charakter. 

Gospodarcza modernizacja i społeczne przemiany następujące tak szybko powodują wyrwanie ludzi z ich tożsamości. Zanik ludzkiej świadomości i przynależności to skutki szybkiego rozwoju cywilizacji, urbanizacji i technologii. Zderzenie pomiędzy cywilizacjami jest o tyle niebezpieczne, że rozgrywa się na dwóch poziomach. Grupy zamieszkujące wzdłuż granic walczą bardzo brutalnie o kontrolę nad obszarami sąsiada, państwa reprezentujące odmienne cywilizacje rywalizują o militarną i gospodarczą kontrolę nad międzynarodowymi instytucjami i państwami należącymi do odmiennej, trzeciej cywilizacji oraz promują własne wartości polityczne i religijne. 

Do zrozumienia niespokojnego świata potrzeba wiele cierpliwości i zmiany światopoglądu. W dobie rozwoju i cywilizacji największą uwagę powinniśmy przykładać do jak najszybszego rozwiązywania konfliktów, o które tak łatwo.

11.02.2015

Czy obserwując dzisiejszą polską scenę polityczną można mówić o kryzysie demokracji?

Autor: Maja Rudzka


Demokracja to ustrój polityczny, w którym źródło władzy stanowi wola większości obywateli, przy respektowaniu praw mniejszości. Ma swój początek w Starożytnej Grecji. Znaczący wkład w jej rozwój ma także kultura Starożytnego Rzymu oraz kultura Zachodu. Obecnie powszechną formą ustroju demokratycznego jest demokracja parlamentarna. Gwarantem jej istnienia jest konstytucja, która reguluje wszystkie prawa i obowiązki obywateli danego państwa.

Ustrój demokratyczny powinien charakteryzować się możliwością wyboru władzy przez wolne i uczciwe wybory, możliwością kandydowania do organów tworzących władzę przez wszystkich obywateli, rządami prawa i jawnością stanowienia prawa, przestrzeganiem humanistycznej idei praw człowieka takich jak: wolność głoszenia swoich poglądów - nawet jeśli nie są one w danym momencie popularne, czy wolność zrzeszania się.

Obserwując aktualne działania polskich polityków i rządu ma się wrażenie, że demokracja straciła swoje pierwotne znaczenie. Nie brakuje afer i sporów, które tak często dotyczą samego premiera i prezydenta. Te na linii premier - prezydent wynikają zazwyczaj z upodobania do podkreślania własnych zasług, przez co dochodzi do wetowania uchwał sejmu lub sporów dotyczących reprezentowania interesów Polski na forum międzynarodowym. Wielu posłom i politykom bardziej zależy na skupieniu na sobie uwagi, niż na merytorycznej dyskusji o sprawach Polski. W sejmie lub senacie widoczny jest brak konsekwencji i upodobanie do długich i czczych dyskusji. Skutkami tego są liczne komisje sejmowe do badania afer, niska frekwencja posłów w sejmie, zakłócanie obrad i niewielka ilość zatwierdzanych uchwał. 

Coraz częściej słyszymy o aferach, które dotyczą bezpośrednio Polski, jak i zwykłych obywateli. Wśród nich np. już słynna, bo rozpowszechniona przez media afera hazardowa, czy afera stoczniowa. Dochodzi do podsłuchiwania dziennikarzy, prowokacji politycznych lub biznesowych. Organy państwa mające na celu zagwarantowanie obywatelom bezpieczeństwa dopuszczają się nadużyć i działań świadomie prowokujących do przestępstw. Takim przykładem jest działalność Centralnego Biura Antykorupcyjnego, które obiera zły kierunek w wykrywaniu przestępstw sprawiając, że obywatele stają się ofiarami własnego państwa.

Pomimo, iż obecna sytuacja na polskiej scenie politycznej daleka jest od ideału uważam, że nie możemy tutaj mówić o kryzysie demokracji. Tę stabilność gwarantuje konstytucja. Dopóki jej zapisy nie zostaną drastycznie podważone, możemy mieć nadzieję na stałość ustroju demokratycznego. Każdy kraj zmaga się z aferami politycznymi i sporami między politykami. Demokracja jest jednak świadomym wyborem Polaków. To dzięki niej możemy żyć w wolnym państwie. Winston Churchill powiedział przecież: „Demokracja nie jest ustrojem idealnym, ale jest najlepszy, jaki dotychczas istnieje”.

22.01.2015

Walka o Ziemię Świętą w średniowieczu - legenda a rzeczywistość

Autor: Maja Rudzka


Krucjaty, inaczej nazywane wyprawami krzyżowymi, były wojnami ogłaszanymi przez papieży i prowadzonymi w imię Jezusa Chrystusa w celu odzyskania chrześcijańskiego dziedzictwa lub w obronie chrześcijaństwa przed wewnętrznymi i zewnętrznymi wrogami. Niekiedy naznaczane piętnem legendy, w węższym znaczeniu były to po prostu wyprawy wojenne podejmowane w XI-XIII w. przez chrześcijańskie rycerstwo Europy Zachodniej w celu wyzwolenia Ziemi Świętej spod panowania muzułmańskiego. Odbywały się w latach 1096 – 1099 (I wyprawa rycerska), 1147 – 1149 (II wyprawa rycerska), 1189 – 1192 (III wyprawa rycerska), 1202 – 1204 (IV wyprawa rycerska), 1217 – 1221 (V wyprawa rycerska), 1248 – 1250 (VI wyprawa rycerska), 1270 (VII wyprawa rycerska). Dodatkowo miały miejsce wyprawy ludowe (w 1096 oraz 1147 roku) oraz sławna” i według niektórych wątpliwa, wyprawa dziecięca z 1212 roku. Można powiedzieć, że w późniejszym czasie walki tego typu przybrały formę „świętej wojny", przez dłuższy czas obcej chrześcijaństwu. 

Wyprawy krzyżowe podejmowane były na różnych terenach. Walki prowadzone przeciwko muzułmanom zauważano nawet w Hiszpanii i na Sycylii. Na zachodzie kończyły się na ziemiach Francji oraz morzach Oceanu Atlantyckiego, na północy w Anglii i w Niemczech, na wschodzie krzyżowcy najdalej dotarli do Konstantynopola, Akki, Jerozolimy oraz Kairu, a na południu do wybrzeży północno-zachodniej Afryki oraz wysp Morza Śródziemnego. Chęć „zbawienia przez wyzwolenie” stała się impulsem do podjęcia walki o odzyskanie Ziemi Świętej, znajdującej się od połowy XI w. pod panowaniem Turków seldżuckich. Jako pierwszy ideę takiej krucjaty podjął w 1074 roku Grzegorz VII. Do jej realizacji doprowadził jednak dopiero Urban II (uznawany za „ojca krucjat”), wzywając na synodzie w Clermont w 1095 r. do odebrania grobu Chrystusa z rąk niewiernych. 

Hasło to znalazło szeroki wydźwięk wśród większości społeczeństwa Europy. Głównie to jednak rycerze, którym za udział w krucjatach obiecano odpuszczenie grzechów i zbawienie, podejmowali się tego zadania. Przyczyną wypraw nie był jednak tylko aspekt religijny. Silnym bodźcem skłaniającym ich do udziału w wyprawie były także czynniki ekonomiczne, m.in. chęć wzbogacenia się, nadzieja chłopów na zmianę stosunków społecznych, obawa przed głodem zagrażającym Europie na początku 1096 r., czy wreszcie chęć wyzbycia się miast włoskich spod hegemonii handlu bizantyjskiego i arabskiego. 

Pierwszą krucjatą do Ziemi Świętej była zorganizowana w 1096 r. wyprawa ludowa, zwana również chłopską. Zjednoczyła wielu prostych ludzi, którzy zachęceni wizją prostego wzbogacenia się i pozyskania korzyści majątkowych, wyruszali na Bliski Wschód. Wyprawa ta zakończyła się niepowodzeniem i nie jest stricte uznawana za „właściwą” wyprawę, za jakie uważa się wyprawy rycerskie. Jej niepowodzenie tłumaczy się zbyt pochopnym postępowaniem i nieprzygotowaniem. Uczestnikom wyprawy ludowej nie udało się nawet dotrzeć do Ziemi Świętej. Istnieje niewiele znanych legend dotyczących tej wyprawy chłopskiej. 

Pierwszą „główną” wyprawą krzyżową była I wyprawa rycerska zorganizowana w latach 1096-1099.  Rycerze udali się najpierw do Konstantynopola, gdzie złożyli przysięgę na wierność cesarzowi oraz przysięgę lenną. Innowierców do wiary chrześcijańskiej nawracano mieczem. Zdobyto Jerozolimę, którą nazwano Królestwem Jerozolimy oraz utworzono hrabstwa Antiochii, Edessy i Trypolisu. Była to jedyna wyprawa zakończona sukcesem.  Najbardziej znaną legendą wiążącą z się z tą krucjatą jest opowieść o włóczni św. Maurycego. Rzekomo podczas I wyprawy rycerskiej do Antiochii rycerze znaleźli się w pułapce i otoczeni podwójnym pierścieniem wojsk tureckich, głodni i zmęczeni, marzyli o cudzie. Tylko św. Maurycy mógł ich uratować. Nagle jeden z kapłanów odnalazł świętą włócznię. Dla krzyżowców i pielgrzymów był to znak od Boga. Natchnieni siłą i odwagą, w czerwcu 1089 roku rozgromili turecką armię. Nikt nie wątpił, że pomogła w tym boska relikwia. 

II krucjata odbyła się w latach 1147-1149. Zainicjowana została przez króla francuskiego, Ludwika VII i cesarza niemieckiego, Konrada III, aby pomóc znajdującym się w Królestwie Jerozolimskim rycerzom. Niestety zabrakło współpracy między dowódcami. Słabym punktem wyprawy było działanie w dwóch grupach. Wyprawa Konrada III, osłabiona marszem do Konstantynopola, poniosła klęskę pod Doryleum. Reszta rycerstwa zawróciła albo dołączyła do Francuzów. Armia Ludwika VII została rozbita przez Turków. Zapanowało zniechęcenie i postanowiono odwrót. W czasie owej wyprawy krzyżowcom udało się jednak podbić Damaszek. Tym osiągnięciem rozwścieczyli Turków, którzy stali się bezpośrednim zagrożeniem dla Jerozolimy. Wyprawa zakończyła się totalnym niepowodzeniem. Mimo nielicznych łupów i zagarnięcia małych terenów, nie przyniosła żadnych pozytywnych wartości. W legendach i opowiadaniach także nie znajdziemy żadnych wiążących opisów tej wyprawy.

W latach 1189-1192 odbyła się III wyprawa krzyżowa, która była odpowiedzią na zdobycie Jerozolimy przez Turków. Jej przywódcami byli cesarz niemiecki Fryderyk I Barbarossa, król francuski Filip II August i król angielski Ryszard Lwie Serce. Wyprawa ta miała niezbyt fortunny przebieg, ponieważ Barbarossa utopił się w rzece Salef w Cylicji, czego następstwem był powrót Francuzów do domu. Król angielski natomiast w 1192 roku wynegocjował od Saladyna swobodny dostęp do grobu pańskiego. Legend, jak w przypadku pierwszej krucjaty było wiele. Jedna z nich opisuje historię Ryszarda Lwie Serce, który rzekomo swój przydomek otrzymał, kiedy, skazany na walkę z lwem, wyciągnął mu gołą ręką serce przez paszczę. Miał też karmić swoje oddziały ciałami saraceńskich jeńców, kiedy w obozie skończyły się zapasy żywności. Druga legenda, warta wspomnienia, dotyczy drogi Ryszarda do Ziemi Świętej. Statek, którym płynął wpadł w burzę, maszt zaczął trzeszczeć, a jego pęknięcie równało się z zatonięciem statku. Król nakazał przywiązać się do masztu i na własnych barkach podtrzymywał go przez całą burzę. Ta wersja przedstawia, jakoby Ryszard Lwie Serce miał uratować statek od niechybnej katastrofy. 

Najtragiczniejszy przebieg miała IV wyprawa krzyżowa, którą zorganizowano w latach 1202 - 1204. Zainicjowana została przez papieża Innocentego III, jednakże finansowana była przez Wenecjan. Wykorzystano krzyżowców, aby załatwić własne porachunki z Bizancjum i obsadzić Izaaka Angelosa na tronie. Krzyżowcy, zastraszeni widmem zapłaty Włochom, najpierw zdobyli dla Wenecji węgierskie miasto Zadar, a potem Konstantynopol. Doszło do złupienia Konstantynopola. Rezultatem IV wyprawy krzyżowej było więc obalenie cesarstwa bizantyjskiego. Na jego miejscu utworzono Cesarstwo Łacińskie, które przetrwało do 1261 r., kiedy to upada pod naporem Greków z Azji Mniejszej i Bułgarów. Istnieje legenda, że po splądrowaniu Konstantynopola całun Turyński trafił w ręce templariuszy, którzy mieli czcić tę relikwię pod postacią brodatej głowy (prawdopodobnie Jezusa z całunu), co było potem elementem oskarżenia przeciwko templariuszom. Sam całun miał po zagładzie zakonu trafić do rodziny de Charny. Oficjalna wersja jednak różni się od tej legendy, mówiąc, że krzyżowcy rzeczywiście zabrali święty całun z Konstantynopola do Aten. Został on własnością księcia Aten, również krzyżowca, Ottona de la Roche. W 1208 roku książę Otton przywiózł relikwię do Francji, do swego zamku w Le Doubs niedaleko Besançon. Święty całun stał się wspólną własnością arcybiskupa Besançon i rodziny de la Roche, później de Vergy, a następnie de Charny. W 1349 roku całun stał się wyłączną własnością rodu de Charny. 

W 1212 roku miała też miejsce I wyprawa dziecięca, która uznawana jest za mieszaninę faktów i fikcji. W kronikach wiele jest informacji o dzieciach, które jakoby miały ocalić Ziemię Świętą przed muzułmanami dzięki swoim czystym sercom. Wierzono w ich niewinność i szczerość. Zebrano 20-50 tysięcy dzieci w wieku 3-12 lat, które udały się do Marsylii. W Marsylii dwóch kupców wynajęło siedem statków, którymi obiecali przewieźć dzieci na Wschód. Po ich wypłynięciu słuch o nich zaginął. Dopiero po 18. latach wydało się, że dwa statki zatonęły, a pozostałe dzieci sprzedano jako niewolników na targu w Algierii i Egipcie. O tej wyprawie dziecięcej jest dużo więcej legend. Jedna mówi również o tym, że nie wiadomo, czy taka krucjata miała kiedykolwiek miejsce, ponieważ słowo „pueri" oznacza jednocześnie chłopca, jak i kogoś z plebsu. Możliwe więc, że nastąpił błąd podczas przepisywania kronik, roczników lub innych pism. 

Następne trzy wyprawy krzyżowe zakończyły się również niepowodzeniami. Ostatnią twierdzą krzyżowców była Akka, która padła w 1291 r. Trwający dwa wieki konflikt na tle religijnym zakończył się zwycięstwem muzułmanów - Ziemia Święta pozostała w ich rękach. 

Krucjaty, które pierwotnie organizowane były na tle głównie religijnym, spowodowały śmierć wielu ludzi oraz odbiły się głośnym echem w historii średniowiecza. Zawsze były i będą tematem spornym wśród historyków. W czasie trwania wypraw organizują się też zakony krzyżowe: Templariusze, Joannici i Krzyżacy. Istniej wiele mitów i legend, które ukazują niezwykłość i rycerskość walczących o „słuszną sprawę”- o Ziemię Świętą. Trudno stwierdzić, ile w nich prawdy, ile fikcji, jednakże jedno jest pewne - krucjaty nie były łatwą walką o Królestwo Jerozolimy, w której to piękni i zawsze młodzi rycerze na swych koniach zdobywali Ziemię Świętą z godną podziwu gracją. Uczestnikom wypraw krzyżowych towarzyszyło wycieńczenie, głód, często nawet choroby. Ich odwaga i męstwo zadziwiało, gdyż każdego dnia zmagali się z ciężką walką, w której wielu oddało swoje życie. Każdej wyprawie towarzyszyły lata trudnych zmagań i w większości wyprawy te zakończone były niepowodzeniem.